Łódź 17.12.2026, g. 10:00
od 45.00 pln
Boeing, Boeing
Spektakl prezentowany w EXPO-Łódź (al. Politechniki 4).
Marc Camoletii
„Boeing, Boeing”
Przekład: Bartosz Wierzbięta
Reżyseria, opracowanie muzyczne: Jakub Firewicz
Asystent reżysera: Arkadiusz Wójcik
Scenografia: Wojciech Stefaniak
Ruch sceniczny: Jarosław Staniek
Kostiumy: Anna Poniewierska
Obsada: Sebastian Jasnoch, Jakub Kryształ, Arkadiusz Wójcik, Aleksandra Bogulewska, Karolina Kleniewska, Diana Krupa/Paulina Nadel
„Boeing, Boeing” to rekordzista wśród komedii - sztuka wpisana do Księgi Guinnessa za największą liczbę wystawień. Do dziś jest grana z wielkim powodzeniem w kilkudziesięciu krajach na całym świecie. Jej autorem jest Marc Camoletti - francuski autor, który z niezwykłą precyzją i intuicją potrafi budować komediową fabułę. Na polskich scenach sztukę „Boeing, Boeing” oglądać można w brawurowym tłumaczeniu Bartosza Wierzbięty.
Główny bohater komedii „Boeing, Boeing” ma nie tylko bogate CV, ale i życie uczuciowe. Ma trzy narzeczone… Każda z nich jest stewardesą i każda uważa, że jest dla Maksa tą jedną jedyną. Dzięki rozkładom lotu, zmianie stref czasowych i… wsparciu nieocenionej pomocy domowej, udaje mu się skutecznie ukryć przed kolejnymi narzeczonymi istnienie pozostałych. Co się stanie, kiedy Maksa odwiedzi jego dawny, niepozorny przyjaciel? Czy pomoże Maksowi „miękko wylądować” czy może zafunduje mu prawdziwą „katastrofę w przestworzach”? Czy uwielbiana przez widzów kultowa pomoc domowa Nadia pomoże jej zapobiec?
Ta premiera będzie hołdem dla Giovanny’ego Castellanosa, reżysera „Boeing, Boeing” - spektaklu, który przez kilka lat graliśmy na naszej Dużej Scenie. Giovanny miał reżyserować w naszym Teatrze, myślał także o nowej wersji naszego „Boeinga…”. Nie zdążyliśmy, odszedł nagle w czasie pandemii w wieku zaledwie 40 lat. Był człowiekiem z ogromnym apetytem na życie, twórcą o wielkim poczuciu humoru. W realizacji Castellanosa w rolę Maksa wcielał się Jakub Firewicz, był także asystentem reżysera. Teraz, tworząc autorską, współczesną wersję „Boeinga…”, zadebiutuje jako reżyser. Jakuba znacie doskonale z ról w wielu naszych spektaklach, ale po raz pierwszy spotkamy się z nim w roli reżysera. Na scenie zobaczycie Aleksandrę Bogulewską, Karolinę Kleniewską, Dianę Krupę/Paulinę Nadel, Jakuba Kryształa i Sebastiana Jasnocha. W roli Nadii - Arkadiusz Wójcik.
Spektakl prezentowany w EXPO-Łódź (al. Politechniki 4).
Marc Camoletii
„Boeing, Boeing”
Przekład: Bartosz Wierzbięta
Reżyseria, opracowanie muzyczne: Jakub Firewicz
Asystent reżysera: Arkadiusz Wójcik
Scenografia: Wojciech Stefaniak
Ruch sceniczny: Jarosław Staniek
Kostiumy: Anna Poniewierska
Obsada: Sebastian Jasnoch, Jakub Kryształ, Arkadiusz Wójcik, Aleksandra Bogulewska, Karolina Kleniewska, Diana Krupa/Paulina Nadel
„Boeing, Boeing” to rekordzista wśród komedii - sztuka wpisana do Księgi Guinnessa za największą liczbę wystawień. Do dziś jest grana z wielkim powodzeniem w kilkudziesięciu krajach na całym świecie. Jej autorem jest Marc Camoletti - francuski autor, który z niezwykłą precyzją i intuicją potrafi budować komediową fabułę. Na polskich scenach sztukę „Boeing, Boeing” oglądać można w brawurowym tłumaczeniu Bartosza Wierzbięty.
Główny bohater komedii „Boeing, Boeing” ma nie tylko bogate CV, ale i życie uczuciowe. Ma trzy narzeczone… Każda z nich jest stewardesą i każda uważa, że jest dla Maksa tą jedną jedyną. Dzięki rozkładom lotu, zmianie stref czasowych i… wsparciu nieocenionej pomocy domowej, udaje mu się skutecznie ukryć przed kolejnymi narzeczonymi istnienie pozostałych. Co się stanie, kiedy Maksa odwiedzi jego dawny, niepozorny przyjaciel? Czy pomoże Maksowi „miękko wylądować” czy może zafunduje mu prawdziwą „katastrofę w przestworzach”? Czy uwielbiana przez widzów kultowa pomoc domowa Nadia pomoże jej zapobiec?
Ta premiera będzie hołdem dla Giovanny’ego Castellanosa, reżysera „Boeing, Boeing” - spektaklu, który przez kilka lat graliśmy na naszej Dużej Scenie. Giovanny miał reżyserować w naszym Teatrze, myślał także o nowej wersji naszego „Boeinga…”. Nie zdążyliśmy, odszedł nagle w czasie pandemii w wieku zaledwie 40 lat. Był człowiekiem z ogromnym apetytem na życie, twórcą o wielkim poczuciu humoru. W realizacji Castellanosa w rolę Maksa wcielał się Jakub Firewicz, był także asystentem reżysera. Teraz, tworząc autorską, współczesną wersję „Boeinga…”, zadebiutuje jako reżyser. Jakuba znacie doskonale z ról w wielu naszych spektaklach, ale po raz pierwszy spotkamy się z nim w roli reżysera. Na scenie zobaczycie Aleksandrę Bogulewską, Karolinę Kleniewską, Dianę Krupę/Paulinę Nadel, Jakuba Kryształa i Sebastiana Jasnocha. W roli Nadii - Arkadiusz Wójcik.
Łódź 17.12.2026, g. 17:00
od 35.00 pln
Michał Buszewicz
„Dom niespokojnej starości”
Spektakl prezentowany w Pieter Smit, ul. Nowogrodzka 2B
Reżyseria i opracowanie muzyczne: Tomasz Man
Scenografia: Anetta Piekarska-Man
Choreografia: Artur Dobrzański
Projekcje: Zuzanna Piekarska-Opara
Obsada: Monika Kępka, Diana Krupa/Małgorzata Goździk, Paulina Nadel, Magda Zając-Zawadzka, Beata Ziejka, Sebastian Jasnoch, Jakub Kryształ, Artur Majewski, Adam Marjański, Artur Zawadzki
W „Domu niespokojnej starości” wszystko zaczyna się od idei cohousingu, czyli wspólnego mieszkania osób starszych, które świadomie decydują się na życie pod jednym dachem. Jedna z bohaterek sporządza listę osób, „z którymi da się wytrzymać do śmierci”, dzwoni do nich i zaprasza do stworzenia wspólnoty, współczesnej komuny. Grupa przyjaciół, których łączą hippisowskie doświadczenia z młodości, decyduje się żyć razem - w zgodzie z sobą, własnymi pasjami i marzeniami.
„Dom…” zderza nas także z odchodzeniem i potrzebami osób dojrzałych. W sztuce Buszewicza nieuchronnie w tło wspólnego życia grupy przyjaciół wpisana jest myśl o odchodzeniu, które dotyczy przecież nas wszystkich, niezależnie od wieku. W „Domu…” jest ono oswajane i staje się elementem codzienności, pozbawione jest patosu i lęku. Oswajany jest również wątek fizyczności osób starszych, tabuizowany często przez współczesną kulturę, obsesyjnie podążającą za idealnym ciałem pod coraz większą presją atakujących nas obrazów.
- „Dom niespokojnej starości” to bardzo ważny krok w stronę rozumienia i oswajania się z myślą o zmianie, która następuje w naszym społeczeństwie i naszej mentalności. Buszewicz z dystansem, wrażliwością, odważnie, w inteligentny i dowcipny sposób szkicuje portret osób niezależnych, odważnych, pełnych apetytu na życie. Ich „cechą charakterystyczną” nie jest wiek, a pasja życia. Sięgamy w teatrze po temat, który niedawno świetnie pokazywał choćby Netflixowy hit „Grace and Frankie”. Bohaterowie sztuki Buszewicza nie uciekają od wieku, są go świadomi i z tą świadomością budują swoje życie. Świadomie odnajdują szczęście i spełnienie – podkreśla Ewa Pilawska.
„Dom niespokojnej starości”
Spektakl prezentowany w Pieter Smit, ul. Nowogrodzka 2B
Reżyseria i opracowanie muzyczne: Tomasz Man
Scenografia: Anetta Piekarska-Man
Choreografia: Artur Dobrzański
Projekcje: Zuzanna Piekarska-Opara
Obsada: Monika Kępka, Diana Krupa/Małgorzata Goździk, Paulina Nadel, Magda Zając-Zawadzka, Beata Ziejka, Sebastian Jasnoch, Jakub Kryształ, Artur Majewski, Adam Marjański, Artur Zawadzki
W „Domu niespokojnej starości” wszystko zaczyna się od idei cohousingu, czyli wspólnego mieszkania osób starszych, które świadomie decydują się na życie pod jednym dachem. Jedna z bohaterek sporządza listę osób, „z którymi da się wytrzymać do śmierci”, dzwoni do nich i zaprasza do stworzenia wspólnoty, współczesnej komuny. Grupa przyjaciół, których łączą hippisowskie doświadczenia z młodości, decyduje się żyć razem - w zgodzie z sobą, własnymi pasjami i marzeniami.
„Dom…” zderza nas także z odchodzeniem i potrzebami osób dojrzałych. W sztuce Buszewicza nieuchronnie w tło wspólnego życia grupy przyjaciół wpisana jest myśl o odchodzeniu, które dotyczy przecież nas wszystkich, niezależnie od wieku. W „Domu…” jest ono oswajane i staje się elementem codzienności, pozbawione jest patosu i lęku. Oswajany jest również wątek fizyczności osób starszych, tabuizowany często przez współczesną kulturę, obsesyjnie podążającą za idealnym ciałem pod coraz większą presją atakujących nas obrazów.
- „Dom niespokojnej starości” to bardzo ważny krok w stronę rozumienia i oswajania się z myślą o zmianie, która następuje w naszym społeczeństwie i naszej mentalności. Buszewicz z dystansem, wrażliwością, odważnie, w inteligentny i dowcipny sposób szkicuje portret osób niezależnych, odważnych, pełnych apetytu na życie. Ich „cechą charakterystyczną” nie jest wiek, a pasja życia. Sięgamy w teatrze po temat, który niedawno świetnie pokazywał choćby Netflixowy hit „Grace and Frankie”. Bohaterowie sztuki Buszewicza nie uciekają od wieku, są go świadomi i z tą świadomością budują swoje życie. Świadomie odnajdują szczęście i spełnienie – podkreśla Ewa Pilawska.








